KRÓTKIE REFLESJE O TOŻSAMOŻSCI RZECZPOSPOLITAŃSKIEJ wersja polska.
Tradycyjne patriotyzmy (nie mówiąc już o nacjonalizmach) wymagają wyłączności i sankcje za zdradę bywają surowe. Czy można inaczej? Czy można być patriotą dwóch albo więcej narodów, zwłaszcza tych o wspólnym dziedzictwie i wzajemnych traumach?
WSPÓLNE DZIEDZICTWO
Polska i Ruś-Ukraina współistniały przez około cztery stulecia w jednym organizmie państwowym. Związki te zacieśniły się po Unii Lubelskiej zawartej w roku 1569, kiedy to wszystkie ziemie wchodzące później w skład państwa ukraińskiego znalazły się w granicach Królestwa Polskiego. Pomimo wszystkich swoich wad, Rzeczpospolita Obojga Narodów (a w praktyce Trojga) była dla licznego w niej stanu szlacheckiego demokratycznym państwem prawa. Prawo magdeburskie, regulujące funkcjonowanie miast, poszerzało pewne prawa także na stan mieszczański (samorząd i sądownictwo miejskie). Dziedzictwo tego współistnienia po dziś jest widoczne u narodów sukcesorów Rzeczpospolitej w przywiązaniu do wolności, demokracji i rządów prawa, a także osobistej godności. Totalitarna ze swej natury Rosja sięga swoimi granicami w przybliżeniu tam, gdzie sięgała Rzeczpospolita.
ODDZIELENIE
W procesie formowania się współczesnych narodów nastąpiło zdystansowanie się ich od wspólnej spuścizny Rzeczpospolitej i wzmocnienie tego, co je dzieli. Teoretycy narodowego odrodzenia definiowali swoje nacje i narracje w kontrze do sąsiadów. I tak na przykład popularne stało się w Ukrainie przekonanie, pochodzące od klasyka ukraińskiej historii Mychajła Hruszewskiego, a wzmocnione przez sowiecką propagandę, że prawdziwi Ukraińcy pochodzą z prostego ludu, a szlachta jest ciałem obcym – „polskimi panami” albo moskalami. Wieloetniczna ludność miast także wydawała się podejrzaną. Innym podejściem jest przyswajanie wszystkiego, co działo się na ziemiach ukraińskich, z przypisaniem do ukraińskości i pominięciem kontekstu innych kultur. Z drugiej strony, Polacy mają skłonność do przejmowania całej spuścizny Rzeczypospolitej i pomijania roli innych tworzących ją grup, stawiania znaku równości między Polską, a Rzeczpospolitą. Pojęcie „Kresy” najczęściej przeciwstawia polską kulturę miejscowym tradycjom i abstrahuje od miejscowego kontekstu.
ŹRÓDŁA INKLUZYWNOŚCI I JEJ WYZWANIA
Wyodrębnienie się dwóch narodów zamieszkujących częściowo to samo terytorium prowadziło prosto do rywalizacji. Trudne XX stulecie Polaków i Ukraińców zaczęło się wojną o Galicję Wschodnią w latach 1918/19, nabrzmiewało przez dyskryminację i represje w okresie międzywojennym i kulminowało w krwawym konflikcie na Wołyniu i innych wspólnie zamieszkanych regionach. Po II wojnie światowej oba narody znalazły się w zupełnie nowej sytuacji. Z jednej strony, z woli Stalina zostały oddzielone od siebie i rozbuchane emocje otrzymały szansę ostudzenia. Z drugiej strony, ośrodek paryskiej „Kultury”, kierowany przez Jerzego Giedroycia, rozpoczął wytrwałą pracę nad budową nowych relacji ze wschodnimi sąsiadami. Giedroyć pomógł Polakom pożegnać się z rozpowszechnioną jeszcze wówczas wizją Polski „od morza do morza” i dostrzec w Ukraińcach, Białorusinach i Litwinach partnerów. To dzięki niemu polski rząd był pierwszym, który uznał niepodległą Ukrainę w 1991 roku. Jednocześnie trzeba docenić twórców kultury, którzy kultywowali to, co wspólne: od szkoły ukraińskiej w polskiej literaturze XIX wieku (Słowacki, Zaleski, Goszczyński, Padura i inni), po XX-wiecznych autorów, zwłaszcza Stanisława Vincenza i Zygmunta Rumla. Ten ostatni, niestety, padł ofiarą międzyetnicznych mordów, co podkreśla tragizm tych wydarzeń i jego życia.
Pełnoskalowy najazd Rosji na Ukrainę w roku 2022 wywołał u większości Polaków odruch bezprecedensowej solidarności. Rosyjska propaganda jednak nie próżnuje, swoje robi także zmęczenie całą sytuacją. Zarówno w sieciach społecznościowych, jak i coraz bardziej w realu, zaznacza się obecnie niechęć do Ukraińców, a nawet agresja. Niestety, wykorzystują te nastroje politycy i politykierzy. Pozostaje mieć nadzieje, że z czasem wahadło wróci do bardziej umiarkowanego położenia, zwłaszcza, że zwolennicy współpracy z Ukrainą nie składają broni.
W Ukrainie inkluzywne podejście do historii obu narodów znalazło w ostatnich dekadach poparcie znanych historyków, takich, jak Jarosław Hrycak, Natalia Jakowenko, Natalia Starczenko, Witalij Mychajłowśkyj. Podejście to znalazło się w naukowym i społecznym mainstreamie, choć bywa krytykowane, zwłaszcza w ostatnich latach, kiedy to – w odpowiedzi na antyukraińskie tendencje w polskiej polityce – w Ukrainie budzą się niechętne Polsce sentymenty.
TOŻSAMOŚĆ INKLUZYWNA
Na tle opisanych powyżej zjawisk zaistniał, w obu państwach, specyficzny i rzadki rodzaj tożsamości: rzeczpospolitański. Rzeczpospolitanin jest patriotą przynajmniej dwóch współczesnych narodów, które sformowały się na obszarze niegdysiejszej Rzeczpospolitej Obojga Narodów. Będąc lojalnym obywatelem swojego państwa, nie ogranicza swojej świadomości do kultury, w której się wychował. Rozumie historyczną konieczność wyodrębnienia się nacji oraz szanuje ich autonomię i równość. Traktuje jednak spory pomiędzy nimi jak wewnętrzne i działa na rzecz ich polubownego rozwiązania. Przeszłe krwawe konflikty widzi jako wojny domowe, jako że podejście „my-my” lepiej sprzyja osiągnięciu zgody, niż „my-wy”, to pierwsze nie zachęca też do rywalizacji w liczbie wzajemnych ofiar. Rzeczpospolitanin jest dumny zarówno z osiągnięć Rzeczpospolitej, jak i z sukcesów jej narodów-spadkobierców. Czuje się u siebie w Warszawie, Kijowie i Wilnie, a także pragnie do tej listy dopisać Mińsk.
Odpowiadając na postawione w tytule pytanie: tak, można być jednocześnie patriotą Polski i Ukrainy. Taki rodzaj patriotyzmu nie u wszystkich znajdzie zrozumienie, zwłaszcza u tych, którzy postrzegają świat jako czarno-biały. Tym, którzy widzą świat w całej jego złożoności i w pełnych jego barwach (w tym biało-czerwonej i niebiesko-żółtej), rzeczpospolitanizm daje możliwość wnikliwego zrozumienia przeszłości i skutecznej pracy na rzecz lepszej przyszłości.
