
W moim życiu przeplatają się dwa motywy: drzewa i Ukraina. O nich głównie jest ten blog. Założyłem go żeby zbierać w jednym miejscu moje teksty publicystyczne, wrażenia, obserwacje – do tej pory publikowane tylko na Facebooku. Mam też nadzieję dzielić się myślami, które do tej pory zachowywałem dla siebie, bo nie widziałem dla nich odpowiedniego forum.
Oba tematy przewodnie mojej pracy i mojego życia łączy motyw porozumiewania się. Tłumaczę na ludzki język mowę ciała drzew, żeby i ludziom i drzewom lepiej się żyło. Tłumaczę Polakom i Ukraińcom różnice w ich percepcji przeszłości i teraźniejszości, żeby mogli budować lepszą przyszłość. Mając zróżnicowane korzenie, uważam się za spadkobiercę wielonarodowej Rzeczpospolitej, tych najlepszych jej tradycji, które łączą narody, a nie dzielą.
Od dziecka wiedziałem, że Dziadkowie od strony Taty pobrali się w Mikołajowie, potem dowiedziałem się, że to na południu Ukrainy. Dziadek Wiktor urodził się w Smoleńsku, w rodzinie, która od niepamiętnych czasów (udokumentowane do 1500 roku) mieszkała w okolicach białoruskiego Mohylewa. Babcia Anna urodziła się gdzieś na Podolu, w rodzinie, której ślady są rozrzucone po całej Ukrainie. Oboje wtrącali słowa i powiedzonka rosyjskie, a babcia jeszcze ukraińskie. Dopiero z czasem dowiedziałem się, że moi koledzy z warszawskiej szkoły nie mają w domu zakapełka, tylko komórkę i nie chodzą spatki tylko spać.
Mój stosunek do Ukrainy formowała lektura paryskiej Kultury oraz eseju Jana Józefa Lipskiego „Dwie Polski, dwa patriotyzmy”. Jakoś wtedy postanowiłem też nauczyć się ukraińskiego. To postanowienie zacząłem realizować na początku XX wieku, kiedy to zająłem się współpracą z Ukraińcami, głównie w obszarze ochrony środowiska i przyrody. Mówienie po ukraińsku sprawia mi wielką przyjemność, choć nie jest takie łatwe dla wychowanego na Mazowszu Polaka. Z drugiej strony, to jest porządne rzeczpospolitańskie pochodzenie: mam przodków z Polski, Ukrainy i Białorusi (Wielkie Księstwo Litewskie).
Moje kontakty z Ukrainą były dość intensywne w pierwszej dekadzie XX wieku, między innymi obserwowałem wybory prezydenckie w roku 2004 i byłem aktywnym świadkiem następującej po nich Pomarańczowej Rewolucji. Zacząłem znowu intensywnie współpracować z ukraińskimi partnerami w roku 2022, po pełnoskalowej inwazji moskowii. Wykładam, pomagam tłumaczyć standardy arborystyczne, wspieram. A także publikuję w sieci krótkie teksty o trudniejszych aspektach stosunków polsko-ukraińskich.
